Latarnia Morska Gdańsk 
i Kula Czasu 1894

Tego na pewno nie wiecie: Studwudziestolecie latarni

Kula czasu w trakcie spadania

Kula czasu w trakcie spadania (Fot. Andrzej Januszajtis)

Mowa o latarni morskiej w Nowym Porcie, której w roku 2014 stuknęło 120 lat. Rocznicę urodzin hucznie obchodziliśmy 28 czerwca.
 
Ale zacznijmy od początku. Pierwszą taką latarnią w Gdańsku była wieża twierdzy Wisłoujście, na której od roku 1482 zapalano w nocy drewno w stalowym pojemniku. Ten prymitywny system - powszechny wówczas w Europie - ustąpił w 1593 r. miejsca regularnej latarni morskiej w renesansowym hełmie wieży, nadbudowanym przez Antoniego van Obberghena. Światło umieszczonych na wysokości 34 m oliwnych lamp, wzmocnione przez mosiężne reflektory, było przy dobrej pogodzie widoczne z odległości 20 km. Po pożarze 1709 r. odbudowano wieżę latarnię w podobnym kształcie i wysokości. Tymczasem zmienił się przebieg głównego podejścia do gdańskiego portu z północnego na zachodni i jej światła stały się mylące. W 1758 r. zastąpiła ją nowa latarnia, tzw. bliza - w Nowym Porcie, przy późniejszej ulicy Blizowej, która od niej wzięła nazwę. Początkowo źródłem światła był płonący w ażurowym koszu węgiel, od 1817 r. świece, a od 1819 r. palniki gazowe w zbudowanej na wieży przeszklonej laternie. Była to druga latarnia gazowa w świecie. W 1860 r. gazowe palniki zastąpiono lampami olejowymi, w 1870 naftowymi, a w 1887 r. zainstalowano światła elektryczne - po raz pierwszy nad Bałtykiem. Mimo modernizacji latarnia była za niska i miała mały zasięg, więc zbudowano nową na sąsiednim Wzgórzu Pilotów, gdzie znajdowała się ich stacja. Projektant, inspektor garnizonu gdańskiego Stegmüller, skopiował piękną amerykańską latarnię w Cleveland - wkrótce potem rozebraną. Nową latarnię oddano do użytku w połowie 1894 r. Źródłem światła była lampa łukowa, zainstalowana na wysokości 31 m n.p.m. Początkowy zasięg 24 km zwiększono później do 37 km.

Latarnia była pionierska w skali światowej: po raz pierwszy świecąca w nocy lampa była zasilana z akumulatorów, ładowanych w dzień przez napędzany parą generator. Nowatorski system zapewniał równomierność światła. Po zbudowaniu latarni "clevelandzkiej" starą blizę rozebrano. Latarnia w Nowym Porcie działała do roku 1984, w którym wzniesiono nową w Porcie Północnym. Starą latarnią zaopiekował się p. Stefan Jacek Michalak; kupił ją, wyremontował i zamienił w niezwykle atrakcyjne muzeum. Na jej szczycie odtworzono zachowaną do ostatniej wojny kulę czasu, służącą do regulowania okrętowych chronometrów. Pierwszą taką kulę zainstalowano w 1833 r. w Greenwich. Pierwsza nad Bałtykiem działała od 1875 r. w Kilonii, druga - od roku 1876 na budynku pilotów w Nowym Porcie. W 1894 r. przeniesiono ją na szczyt nowej latarni. Codziennie o godzinie 11.52 wyciągano kulę do połowy wysokości, a o 11.55 na szczyt umieszczonego na wieży masztu. Punktualnie o godz. 12 impuls elektryczny przerywał obwód trzymającego ją elektromagnesu i ważąca 75 kg ażurowa kula (odporna na wiatr - jedyna taka w świecie) ześlizgiwała się po maszcie. Urządzenie działało do roku 1929, po którym rozwój radionawigacji sprawił, że nie było już potrzebne. Codzienny spadek kuli jest - podobnie jak w Greenwich - rzadką atrakcją w świecie, w którym funkcjonuje dziś zaledwie kilka takich kul. 

Dokładny czas jest potrzebny do wyznaczania pozycji statku na morzu. Dla ustalenia szerokości geograficznej wystarczy zmierzyć wzniesienie gwiazdy polarnej nad horyzontem. Do wyznaczenia długości geograficznej trzeba ustalić czas kulminacji słońca (lokalnego południa) i porównać z południem w Greenwich. Konieczny jest do tego możliwie dokładny zegar. Błąd jednej sekundy na równiku odpowiada błędowi ustalenia pozycji równemu 463 m, a w naszej szerokości geograficznej (52°21') - 276 m, czyli ponad ćwierć kilometra. To mniej niż tam, ale w zupełności wystarczy, by statek wpakował się na oznaczoną na mapie skałę czy mieliznę.